Piszę to z poziomu "szklanego sufitu", ale nie finansowego, tylko mentalnego. Moja firma od dłuższego czasu przynosi stabilny zysk.
Problem w tym, że ja już tego kompletnie nie czuję.
Doszedłem do momentu, w którym zastanawiam się, czy to jest po prostu etap wypalenia, który trzeba przeczekać (urlop, delegowanie zadań), czy sygnał, że mój czas w tej branży dobiega końca.
Coraz częściej myślę o sprzedaży firmy i odcięciu się od tego wszystkiego, żeby spróbować czegoś zupełnie nowego od zera. Z drugiej strony boję się, że to tylko ucieczka i za pół roku będę żałował pozbycia się stabilnego źródła dochodu..