Używamy plików cookies, aby poprawić Twoje doświadczenia na naszej stronie. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności.
Właśnie przelałem ostatnią ratę za błędy, które popełniłem w biznesie kilka lat temu. Przez złe decyzje i głupie ryzyko wylądowałem na dnie, z ogromnym minusem na koncie i poczuciem, że zawaliłem wszystko na każdej linii.
Były momenty, że nie widziałem sensu, żeby rano wstawać, bo każda zarobiona złotówka i tak szła do komornika albo wierzycieli. Ale dzisiaj w końcu jestem na zero. Piszę to dla każdego, kto teraz siedzi w nocy i liczy, jak przetrwać kolejny miesiąc po położeniu firmy.
Nie poddawajcie się, bo dług to nie wyrok, tylko cholernie droga lekcja. Da się z tego wyjść, odzyskać twarz i zacząć od nowa z czystą kartą. Trzymajcie się, bo ten moment, gdy dług znika, wynagradza lata wyrzeczeń.